Schaefferiada: "Scenariusz dla nieistniejącego...", "Audiencja V', "Audiencja II"

Bilety w cenie: VIP - 180 zł, I - 140 zł, II - 100 zł, III - 60 zł

W kasie istnieje możliwość zakupu karnetu na wszystkie przedstawienia Schaefferiady (rabat -25%).

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną     petla-1

Maraton sceniczny ku czci teatralnej awangardy. Najsłynniejsi wykonawcy tekstów Bogusława Schaeffera znowu razem. Trzy solowe partie i jeden tercet. Jan Peszek i bracia Grabowscy wydają się być na scenie o dekady młodsi, niż utwory napisane przez Schaeffera specjalnie dla nich. Wciąż je grają, nadal testują naszą otwartość na eksperyment formalny i dezynwolturę aktorską. Zaczepianie widza przez wykonawcę podczas pokazu. Przyglądają się swoim zmieniającym się ciałom w niekonwencjonalnym działaniu scenicznym i sprawdzają, jak po latach leżą im w ustach schafferowskie frazy, co awangarda robi z dojrzałym aktorem, czym jest ona dzisiaj, skoro od dawna przestała już być ekscesem, prowokacją, obrazą dla elitarnej lub popularnej widowni?
Bogusław Schaeffer czuł się chyba do końca życia bardziej spełniony jako twórca tekstów, które zrobiły karierę w teatrze, niż jako kompozytor i historyk muzyki. Jego twórczość wypromowała najpierw założona w 1962 roku przez grono „entuzjastów, studentów i absolwentów krakowskiej Akademii Muzycznej pod artystycznym kierownictwem Adama Kaczyńskiego” rewolucyjna grupa MW2, jeżdżąca po całym świecie z przełamującymi bariery gatunkowe muzyczno-teatralnymi projektami, a potem totalność aktorska Jana Peszka w „Scenariuszu dla nieistniejącego…” i spektakle Mikołaja Grabowskiego („Kwartet”, „Scenariusz dla trzech aktorów”), który odkrył, że trzeba grać muzyczno-tekstowo-ruchowe partytury Schaeffera nie w filharmoniach i na festiwalach współczesnej muzyki poważnej, tylko w salach teatralnych dla widza wychowanego na Mrozku i Mickiewiczu, Czechowie i Beckecie.
Utwory Schaeffera z lat sześćdziesiątych nie były pisane dla teatru, stanowiły eksperymentalne partytury kompozycji opartych na założeniu, że część partii musi wykonać aktor, czyli wcale nie muzyk, który na chwilę odłożył swój instrument, nie muzyk, przekraczający muzykę, tylko właśnie artysta sceniczny traktujący swoje ciało jak jeden z instrumentów przynależących do składu orkiestry. Teatr instrumentalny Schaeffera wychodził do odbiorcy z tezą, że wszystko jest muzyką. Cokolwiek zaistnieje podczas wykonania utworu może być częścią partytury – jak krzyk, gadanie, gest, mimika i ruch aktora w przestrzeni. Każdy z tych elementów da się zapisać, można powtórzyć jego wykonanie w kilku tonacjach. Słowem możliwe jest przeprowadzenie muzyki przez człowieka, który gra „muzykę” ze swego ciała, na swoim ciele. „Audiencje I, II, III, IV” miały formę monologów (z pozoru) w formie wykładów o sztuce lub muzyce. Każdy schaefferowski wykonawca (w Lublinie zobaczymy w zadaniach z „Audiencji” Mikołaja Grabowskiego i Andrzeja Grabowskiego) przetykał je najróżniejszymi trywialnymi dygresjami i prowokacjami wobec widowni, bo dla ich właściwego funkcjonowania potrzebował określonych działań ze strony publiczności. Aktorzy dokonywali rewizji kieszeni i torebek, spożywali na scenie kanapki popijając colą, włazili do wnętrza fortepianu, znudzeni znikali na dłuższy czas ze sceny, głodni – smażyli na patelni jajecznicę. Wszystko to było zapisane w partyturze, miejsc na czystą improwizację było niewiele, ale zadaniem aktora było zamaskowanie tej zasady, zbliżenie „scenicznej audiencji” do formy jednorazowego happeningu.
Prapremiera światowa „Scenariusza dla nieistniejącego lecz możliwego aktora instrumentalnego” miała miejsce w 1976 roku w Łodzi, choć autor napisał go 13 lat wcześniej a Jan Peszek pracował nad tym utworem sam przez wiele sezonów, bo uwierzył Schaefferowi, że tylko on wykona na scenie wszystkie karkołomne zadania wpisane w tekst, odegra utwór na swoim ciele jak muzyka na instrumencie. W miarę eksploatacji przez kolejne dekady wirtuozeria cielesna i ekspresyjna Peszka wydobywała ze „Scenariusza” ciągle nowe tony, przechodziła od efektu dadistycnzego do refleksji nad samoświadomoscią współczesnego aktora.
W 1987 roku Mikołaj Grabowski wyreżyserował w Teatrze STU schaefferowski „Scenariusz dla trzech aktorów” i wystąpił u boku Jana Peszka i brata Andrzeja. Sztuka została napisana specjalnie dla tej trójki aktorów, z uwzględnieniem ich prywatnych cech charakteru i scenicznego emploi. „Scenariusz” jest serią spotkań trzech artystów nieco rozgoryczonych życiem i bardzo nabzdyczonych sztuką. Reżyser, aktor i kompozytor planują stworzyć nowe, rewolucyjne przedstawienie, które wstrząśnie współczesnym teatrem. Idzie im jednak jak po grudzie. Najpierw nie sposób dograć grafiku prób, później nieustanne dygresje i wycieczki osobiste przesłaniają im ideę spektaklu. Bracia Grabowscy i Jan Peszek drwili w swoim przedstawieniu z siebie i całego środowiska, grzebali w prywatności, pokazywali aktorską pychę i małostkowość, jak choćby w słynnej scenie cytowania autentycznych recenzji teatralnych na ich temat i chwalenia się osiągnięciami zawodowymi. „Usłyszałem kiedyś, o czym naprawdę jest Scenariusz: dwóch fajnych aktorów robi przedstawienie i taki jeden im przeszkadza.” – wyjaśniał Grabowski w telewizyjnym programie Marty Węgiel „Bydźże śmieszny!” z 1993 roku.

 Zaprasza Łukasz Drewniak, kurator programu teatralnego w Teatrze Starym

W ramach "Schaefferiady" zobaczymy:

blok I:
1. "Scenariusz dla nieistniejącego lecz możliwego aktora instrumentalnego" - Jan Peszek / 58 min
2. "Audiencja V" - Andrzej Grabowski / 35 min
3. "Audiencja II" - Mikołaj Grabowski / 52 min

Przerwy między spektaklami 15 min.

blok II:
„Scenariusz dla trzech aktorów” - Andrzej Grabowski, Mikołaj Grabowski, Jan Peszek / 90 min

 

#opisujemy

Ciemnowłosy mężczyzna w ujęciu od pasa w górę. Jest ubrany w czarny garnitur z kamizelką i marynarką oraz białą koszulę z czarnym krawatem. Prawą rękę unosi wysoko nad głową, w ręce trzyma białą, powiewającą tkaninę. W tle ciemna ściana z cegieł z czarnym prostokątem w prawym dolnym rogu.
fot. materiały promocyjne

Schaefferiada: "Scenariusz dla nieistniejącego...", "Audiencja V', "Audiencja II"

  • fot. materiały promocyjne